• Wpisów:476
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:62 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 432 / 1674 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Znowu od poprzedniego wpisu mijają 3 tygodnie.. Sama nie wiem dlaczego nie piszę.

Aktualnie jest ciężko. Ze wszystkim. Ostrzegali nas, że druga klasa będzie najgorsza, ale nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak. To dopiero trzeci tydzień, a my już mamy dosyć. Wszyscy. Jestem chora, zmęczona i nie mam czasu na nic innego, bo mam tyle nauki. Dzisiaj ma być jeszcze zaliczenie na 400m. Nienawidzę.. Naprawdę. Byleby przebiec..

A psychicznie? Słabo. Brak motywacji, nie wiem po co się tyle uczę skoro pewnie nic nie osiągnę, jak tylko wchodzę do domu to mam ochotę się położyć i leżeć. Nic nie robić. Oczywiście zmuszam się żeby tak nie robić i siadam do lekcji. Łatwo się załamuję, nie potrzeba dużo.. Chyba jestem już zmęczona.

W domu? Różnie. Wszystko na raz i nic przez wszystko. Nie chce mi się nawet o tym mówić.

To na tyle. Może kiedyś tu wrócę haha.

Trzymajcie się i pamiętajcie, że zawsze mogło być gorzej.
 

 
Chcę tego tak bardzo, że ten temat rzadko opuszcza moje myśli. Wiem, że to mi nie pomaga, ani nic nie daje. Przecież myślenie nie przywoła do mnie miłości. Mówi się, że przychodzi w momencie, gdy odpuścimy. Ale jak można zrezygnować z szukania czegoś, co byłoby twoim sensem życia?

  • awatar Tigram Ingrow: okłamali Cię, nie przychodzi nawet jeśli się odpuści, ale ma się po prostu więcej spokoju ducha.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ludzie są dziwni..
 

 
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie cieszyłam się aż tak gdy ktoś nazwał mnie głuptaskiem ^^
 

 
Tylko człowiek wrócił i już pretensje. Ja mam tego dosyć. Czy w tym domu nie można mieć chwili spokoju? Chętnie bym się wyprowadziła. Szuka ktoś może dziewczyny, młodszej albo starszej siostry lub córki?
 

 
Wróciłam do domu. A razem ze mną moje "stany". Rozumiem coraz mniej z tego co się dzieje. Ale cóż, miłość chyba mnie nie lubi. Dlaczego? Nie wiem. Trudno. Może jakoś przeżyje. Może..
 

 
Kurcze, prawie miesiąc mnie tu nie było..
Wszystko przez to, że leżałam w szpitalu, później korzystałam z wakacji, a teraz jestem na wyjeździe. Będzie ciężko.. Ale jakoś dam radę. Życie zaskakuje mnie na każdym kroku. Po prostu.. Ah. Niestety nie są to pozytywne zaskoczenia. A dlaczego nie pisałam? Nie wiem. Nie miałam weny? Chęci? Miałam o czym pisać, ale nie chciałam. Musiałam chyba zrobić przerwę. Przerwy czasami są dobre. Tak, przerwy są dobre.. Przynajmniej dla mnie.
 

 
Ja chyba się zamknę. Nie będę zawracać ludziom głowy. I tak brakuje im słów. I siły. Bo ile można słuchać nastolatki z błahymi problemami, co?
Co z tego że mnie rozrywają od środka? Co z tego, że znowu płaczę? Chyba żadna nowość, co?
Po co mam o tym mówić? W końcu moja najlepsza przyjaciółka nie ma dla mnie czasu właśnie wtedy, gdy go potrzebuję. Szkoda tylko, że ja potrafię w nocy iść po nią zapłakaną na przystanek albo zarywać noc, bo wiem, że mnie potrzebuje.
Zamknę się. Tak będzie najlepiej. Tyle lat w sobie duszę różne rzeczy to teraz też mogę.
 

 
Wiecie co. Długo o tym myślałam. Mówię o tym chyba od lat. Podświadomość sama mi to podpowiada. Pragnę dzielić życie z kimś, kto będzie równie popieprzony jak ja. Z kimś, kto będzie musiał każdego dnia ukrywać cierpienie i chować się pod maską obojętności. Z kimś, kto każdego dnia zmaga się z problemami. Z kimś, kto tylko z pozoru wygląda na zimnego. Z kimś zranionym, będącym czasami bezradnym jak mały chłopiec. Z kimś, kto będzie w stanie zrobić coś przeciw sobie, bo zrozumie, że chce dzielić swój świat ze mną. Niełatwy. Nienormalny. Nieetyczny. Nie kolorowy. Nie prosty. A niezwykły.
 

 
Siedzę w tłumie, ale dobrze mi tu, bo jestem anonimowa. Jestem z koleżanką, ale nie mamy zbyt dobrego kontaktu. Ktoś puszcza muzykę z głośnika. Trochę sobie śpiewam. Moja przyjaciółka z drugą koleżanką poszły do sklepu. Jak wrócą to pojadę do domu, bo jutro szkoła. Ale zadziwiająco dobrze mi w tym tłumie. Siedzę na bulwarach. Nad rzeką. Ludzie są pijani. Trzeźwi chyba też. Przynajmniej ja. Piją, bawią się, nie przejmują. Ja za jakiś czas też tak zrobię. Kiedyś trzeba. Patrzę na panoramę miasta i mi się podoba. Tak po prostu.
 

 
Wracam z koleżankami z przedstawienia, które było w szkole katolickiej o świętym Stanisławie Kostce. Wsiadamy do tramwaju. Siadamy. Starsza kobieta przechodzi koło nas i mówi: "Oj, coś was za mało teraz gwałcą dziewczynki". Zamurowało mnie. Koleżanka ma na sobie spódniczkę, a ja krótkie spodenki. I nie, nie widać nam w nich połowy dupy.
Applause.
  • awatar Pantokratorka: @Realist Brunette: No i widzisz, w tym momencie wyszła moja przewrażliwiona natura, że zostanę nieopatrznie zrozumiana. Wcale się nie dziwię, jej reakcja nie dość, że była nie na miejscu, to jeszcze była totalnie nieadekwatna
  • awatar Realist Brunette: @Pantokratorka: Nie zabrzmiał arogancko, spokojnie. Ciężko się z tobą nie zgodzić. Może ma po prostu jakiś problem związany z wiekiem. Hm... Nie dość że mnie zaskoczyła, to jeszcze zszokowała. Naprawdę nigdy nie słyszałam takiego tekstu, tym bardziej że my naprawdę byłyśmy ubrane normalnie
  • awatar Pantokratorka: @Realist Brunette: Nie chciałam żeby mój komentarz zabrzmiał arogancko, poważnie myślę, że to nie jej wina, że chce cudzego cierpienia. Bo nikt tak po prostu nie stwierdza, że komuś się ono należy... ale słowa, które usłyszałyście to już jej wybór i to dla mnie jest okropne. Mam ogromną dozę współczucia i zrozumienia dla ludzi, ale wszyscy na siebie wpływamy. Nie żyjemy w czarnej dziurze, chcemy czy nie bierzemy odpowiedzialność za wszystko, co wysyłamy w świat. Po Twojej naturze wnoszę, że wysyłasz dużo empatii i zrozumienia :) ale ta babka Cię zaskoczyła, mimo wszystko dała Ci odczuć Twoją granicę. A granice są okej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Takiego rocka to ja mogę słuchać
https://youtu.be/3FOtpVk47VA
 

 
No dobra. Teraz już naprawdę przestało mnie to bawić. Co ja zrobiłam światu, że tak mnie traktuje? Przecież ja chcę tylko dobrze, a wychodzi zawsze przeciwko mnie. Czuję się wyprana z emocji. Wczoraj zrobiły we mnie spustoszenie. Dzisiaj Ich już nie ma. Czemu? Nie wiem. Chcę tylko wyjaśnień od niego.
 

 
Nie śpię mimo tego, że budzik zadzwoni o 5:15.
Nie śpię, bo oglądałam "Papierowe miasta".
I wiecie co?
Gdybym miała odwagę to zrobiłabym to samo co ona.
Ale nie mam tyle odwagi co Margo.
To jest tylko film.
A w życiu nie układa się tak łatwo.


Mimo tego chciałabym być jak Margo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Lubię czasami po prostu usiąść i zrobić przegląd swojego życia na przestrzeni lat. Wracać myślami do tamtych dni, analizować, rozkładać na czynniki pierwsze. Od wielu lat gdy patrzę w lustro, to nie widzę w sobie dziecka. Zawsze widziałam kogoś innego. Innego niż inni. Radziłam sobie. Może nie wybierałam zawsze dobrych sposobów, ale wychodziłam jakoś z tych sytuacji. Tego się nauczyłam. Udawać że jest dobrze nawet jak jest źle. Od wielu lat kłócę się sama ze sobą. Muszę wybierać pomiędzy tym czego chcę, tym co dobre, tym co wypada a tym, czego oczekują ode mnie ludzie. To nie jest łatwe. Od zawsze wolałam zranić siebie niż człowieka, ale nauczyłam się szczerości. Podobno mam takt. Umiem dobierać słowa. Nie wiem. Ciężko mi siebie ocenić. Tak mówią inni. Gdy patrzę na siebie w lustrze to widzę.. Kogo widzę?
Nie wiem kogo widzę.
 

 
No dobra. A teraz tak na poważnie. Co się do cholery dzieje? Od piątku wszystko się wywraca do góry nogami i nie mogę nad tym zapanować. Co chwilę coś się psuje, robi mi na złość, komplikuje. Nie rozumiem. Co nagle się stało? Zmiana klimatu? I to tak na pstryknięcie palcami. Tylko że ja nie pstrykałam..

No przynajmniej nie ze wszystkim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Daj mi tylko jedną noc, zapomnij o swoich przejściach
Skarbie, ze mną chodź, wiem, że masz już dosyć piekła
Mała weź mą dłoń, jeśli ktoś ma jakiś problem
No to pierdol go, wybudujmy własne Eldorado"

https://youtu.be/Od6Y--1jrKY
 

 
Jest 2;45. Mam problem z pisaniem, bo koleżanka zrobiła mi paznokcie. Nigdy nie miałam jeszcze aż tak długich, więc uczę się z nimi funkcjonować.

Dlaczego nie śpię? Wróciłam do domu o 23. W sumie to wszyscy już spali. A ja powtarzałam matematykę, bo jutro jest diagnoza. I do tego praca klasowa z biologii. To dopiero będzie hardcore. Tak normalnie to uczyłam się do niej przed chwilą. Jak będę wiedziała, że mi nie poszło, to w poniedziałek ostatnia szansa żeby poprawić. Więc w weekend też będę się uczyć. Chociaż nie wiem kiedy, bo dużo rzeczy mam zaplanowane.. Ale dla chcącego nic trudnego!

No dobra, chyba czas spać. 3 godziny to też ważna rzecz. Dobranoc.
 

 
Wiecie co? Chyba muszę się porządnie zastanowić nad swoim życiem. Tyle się ostatnio dzieje.. Sama nie wiem co myśleć. Jest dziwnie. I ciężko, i lekko, I trudno, i nudno, i ciekawie, i smutno, i wesoło. No mieszanka wybuchowa. Cieszę się, że zaraz są wakacje. Naprawdę się cieszę. Potrzebuję tego. Nie chcę się martwić o to, że zabraknie mi czasu. Chcę poczuć tą beztroskę. Spokój. Radość. Ale chyba bardziej spokój. Tego najbardziej chcę od życia. Żyć spokojnie. To nie znaczy, że nie chcę korzystać z życia. Nie, wręcz przeciwnie. Chcę brać z niego całymi garściami. Chować po kieszeniach. Ale to nie jest takie proste. Przynajmniej w moim przypadku. Mieszanka wiary z niepewnością, wątpliwościami, pożądaniem i tym co chcę, co wypada, a co wolno. Gubię się w tym. Czego słuchać? Serca? Ciała? Duszy? Rozumu? Kilku? Jednego? Wszystkich? Wszystkich nie pogodze. To niewykonalne. Sama mówię że jestem aniołem z duszą diablicy? Dlaczego? Mała, słodka tajemnica. Ci co wiedzą, będą wiedzieć. Ładny mam ten spokój, co?